Ja nie wiem o co biega i co wyście tam nawkładali w tę bateryję… ale słucham właśnie muzy twarzą :D

Przepływa mi przez nią, jak woda przez piasek na plaży:) Niesamowite, muza rozchodzi się po całej głowie, tak jakbym słuchała jej polem, a nie ciałem i dzięki temu nie zatrzymuje się w uszach jej nadmiar, a naturalnie się reguluje do poziomu pojemności aparatu słuchu…

Pierwszy raz od czasów liceum włączam na pełen regulator… i nie boli, a ja mam przewrażliwione uszy i nie mogę słuchać głośno… od lat nie słuchałam muzy, bo mnie bolała i męczyła po krótkim czasie, czego bardzo żałowałam, bo tęsknię za muzyką, a teraz jest nadzieja na powrót:) Czuję, że muza przeze mnie przepływa, a ja przez nią, słuchanie ścieżki dźwiękowej przez tubę działa jak teleport, przeniosłam się do pogańskiej Szkocji;)

 

PKM.